POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
Natarczywa promocja homoseksualizmu.
Europejskie i amerykańskie elity kulturalne lansują od lat model homoseksualisty łagodnego jak baranek, życzliwego wobec świata, a jednocześnie prześladowanego przez wredną większość społeczeństwa, która z głupim uporem twierdzi, że rodzina składa się z kobiety, mężczyzny i dzieci.
Zastraszony homo- ukrywa swoje preferencje seksualne w obawie przed utratą pracy, bądź przyjaciół. W celu przełamania barier myślowych twardogłowych heteroseksualnych, wyznawcy miłości bez względu na płeć, zmuszeni są organizować parady równości, w których maszerują w strojach z sexshopów niosąc transparenty propagujące chwytliwe hasła o powszechnej miłości i jedynie słuszny ich punkt pojmowania rzeczywistości.
W Polsce zaliczanej do katolickiego betonu UE nie jest jeszcze tak źle. Wszak mamy babcie rydzykowe z ich konserwatyzmem moralnym, ale w Szkocji, Anglii, Belgii i Holandii zapoczątkowany przez relatywistyczne widzenie miłości (czytaj seksu) rozkład moralności i etyki jest bardzo zaawansowany. W szkockich podręcznikach zabroniono używania sformułowań: mama, tata będącymi przecież podstawowymi słowami każdego dziecka, na których buduje ono swoje coraz szersze pojęcie rzeczywistości. Zastąpiono je bezpłciowymi określeniami opiekun bądź rodzic.
Wydawane są książeczki dla dzieci lansujące niezgodny z naturą model rodziny: 2 ojców+dziecko lub 2 mamy+dziecko. Nie ma to nic wspólnego z tolerancją, tylko z nachalną indoktrynacją młodziutkiej, czystej i chłonnej jak gąbka świadomości dziecka. Jest to wychowywanie potencjalnych młodych partnerów dla zblazowanych homoseksualistów, których spory odsetek stanowią pedofile. Przy rosnącej fali roszczeń osób z zaburzeniami seksualnymi (np. prawo do refundowania zapłodnień in vitro), zaczynam się zastanawiać kto tu kogo dyskryminuje.
Obecnie w świecie zachodnim homoseksualizm przekroczył już etap edukowania społeczeństwa, a wszedł teraz na drogę agresywnego afiszowania się z tą przypadłością oraz żądania od państwa nienależnych przywilejów (ślub, prawo do wychowywania dzieci i idące za tym świadczenia finansowe oczywiście). W ten sposób podważa się funkcjonowanie podstawowej komórki społecznej, jaką jest rodzina, obniża jej autorytet, zrównując w prawach w dziwacznym, w świetle wiedzy przyrodniczej, związkiem i ośmiesza termin małżeństwo.
Jednym z argumentów za przyznaniem prawa do parom jednopłciowym jest twierdzenie, że zachowania krzywdzące dla dzieci, istnieją również wśród rodzin tradycyjnych. Wszyscy rodzice popełniają błędy, ale środowiska heteroseksualne nie lansują patologii, przeciwnie starają się ja zwalczać w przeciwieństwie do homoseksualistów, którzy w zaślepieniu forsują własną chorobę jako społeczną normę.
Na zachodzie, gdzie tej głośnej mniejszości udało się wywalczyć bardzo dużo praw i przywilejów, po cichu opowiada się dowcipy, jak to najlepszym sposobem obrony przed utratą pracy jest oświadczenie, że jest się homoseksualistą i ekologiem. Wszystkie media podnoszą wtedy wspólny alarm w obronie równości i wolnej miłości. Nawet rozsądny mądry polityk boi się oficjalnie wypowiadać na temat kochających inaczej w obawie przed atakiem mediów i oskarżeniami o ciemnotę lub homofobię (dziwny to termin , bo w dosłownym tłumaczeniu znaczy strach przed człowiekiem).
Obiektywne fakty
Homoseksualizm, podobnie jak pedofilia, zoofilia, nekrofilia, transwestytyzm, fetyszyzm jest sklasyfikowany w psychologii klinicznej w rozdziale F64 jako zaburzenie osobowości, a dokładniej zaburzenie tożsamości płciowej. Trudno byłoby oskarżać autorów podręczników o homofonię i kołtuństwo i zarzucić im ciemnotę.
Opisują oni po prostu obiektywną rzeczywistość i problemy, które rozwiązują w swojej pracy. Jak wszystkie ww. zaburzenia, homoseksualizm można leczyć, ale nie ma takiego przymusu i pacjent nie musi wyrażać zgody, jeśli nie przeszkadza mu to w życiu. Pozostała część społeczeństwa powinna przyjąć jego decyzję ze zrozumieniem i nie dokuczać z powodu nienaturalnych preferencji seksualnych. Tolerować jednak pewną odmienność to nie to samo co promować, a zdaje się ,że wielu homoseksualistom te pojęcia się pomyliły. Skąd zatem bierze ta natarczywa kreacja zaburzonych postaw seksualnych?
Świat gwiazd
Nie jest tajemnicą , że w środowisku artystycznym odsetek homoseksualistów jest kilkakrotnie większy niż chociażby wśród rolników, inżynierów czy hydraulików. Przywilejem bohemy artystycznej jest łatwy dostęp do mediów i ogromny wpływ na opinię społeczną. Młodzi ludzie ubierają się i zachowują tak jak ich idole, marzą o wielkiej karierze takiej, jaką cieszą się uwielbiane przez nich gwiazdy.
Przejmują ich wartości. Nie bez powodu sławne firmy odzieżowe ubierają znanych artystów. Pozyskują w ten sposób nowe rzesze klientów. Artyści( oczywiście jak zwykle są wyjątki) to ludzie nadwrażliwi, labilni emocjonalnie i na tym polega ich urok. Robią rzeczy szalone, dla byle mrzonki gotowi są skrzywdzić najbliższe im osoby. Ich życie emocjonalne jest niestabilne, wystarczy poczytać Pudelka lub Życie na gorąco. Miotają się szukając prawdziwych emocji, sami niezdolni do budowania trwałych związków.
Często to ludzie nieszczęśliwi, uciekający w nałogi lub dziwne niestandardowe zachowania jakim jest np homoseksualizm. Jest to cena , która płacą za swą, nierzadko wspaniałą twórczość i sławę. Nie jest tajemnicą, że dla lepszej sprzedawalności płyt młodziutkie wokalistki rosyjskiego duetu TA-TU, wykreowano na lesbijki, a tracąca popularność i młodość Madonna szokuje skandalami całując namiętnie Britney Spears.
Cóż, tak wygląda życie w showbiznesie i nie mam zamiaru tego krytykować ani zmieniać. Nie podoba mi się tylko to, że ten sposób postępowania media nobilitują i próbują przeflancować do ogródka zwykłych ludzi spoza branży.
Nie dziwi mnie podatność na ich teorie u ludzi młodych, poszukujących swej drogi życiowej. Młodzi są z natury tolerancyjni i otwarci na różne dziwne rzeczy, dopóki decydują we własnym imieniu i dopóki nie dotyczy to kochanych przez nich osób. W momencie kiedy narkomanem lub homoseksualistą staje się twoje dziecko, mąż, żona przestaje to być zabawne, a staje się tragiczne.
Znika cała wspaniała teoria na temat tolerancji i ogólnej miłości. Strach i ból często zaślepiają rodziców , którzy walczą o własne dzieci. Szukając przyczyn w swoich błędach wychowawczych obwiniają się nawzajem, aż w końcu rozgoryczeni, w akcie samoobrony odrzucają nie tylko zachowanie syna czy córki, ale również ich samych.
Nie pozwólmy się zdominować
Nie mam nic przeciwko ludziom z różnorodnymi zaburzeniami. To, że nie jesteśmy jednakowi stanowi naszą siłę i wyzwala twórczą energię. Wolę jednak podziwiać dzieła artystów w postaci utworów muzycznych , obrazów, poezji itp. niż interesować się ich preferencjami seksualnymi, do czego mnie zmuszają natarczywą promocją swoich odmiennych zachowań. Nie chcę babrać się w plotkach o ich kolejnych podbojach bądź burdach hotelowych.
Tak jak smakosza nie interesuje proces przygotowywania potrawy połączony z zabijaniem i skubaniem kurczaka, dzieleniem mięsa itp., tak ja nie mam ochoty, na zaglądanie do łóżka p. Raczka, którego do niedawna ceniłam za profesjonalizm, a który wzbudził mój niesmak afiszowaniem się z dziwnymi skłonnościami. Gdyby Radosław Pazura opowiadał publicznie o swoich upodobaniach do sadomasochizmu lub sexu analnego wzbudziłby we mnie podobny niesmak. Na szczęście to nie robi.
Uważam, że nie przystoi osobie publicznie znanej wyciąganie na jaw szczegółów życia intymnego. Gdzieś trzeba wyznaczyć granicę , za którą traci się godność. Nie wszystko jest na sprzedaż. Ale to ich wybór. Ja tylko proszę, by nie burzyli podstaw społecznych Europy, bo doprowadzą naszą kulturę do samozagłady, tak jak uczą przykłady z historii Grecji czy Rzymu. Niech uprawiają seks w swoim gronie na wszystkie możliwe sposoby, ale wychowywanie dzieci, których nie mają zamiaru rodzić, niech zostawią rodzinom tradycyjnym, może trochę ułomnym, ale opartym na zdrowym związku biologicznym kobiety i mężczyzny.
Zmarł ostatnio wielki aktor i reżyser p. Machulski. Nie przypominam sobie, aby był tematem artykułów w prasie plotkarskiej, a jednak powszechnie go znano i ceniono. W swoim filmie Superprodukcja próbował tłumaczyć kolegom po fachu i widzom, że sprzyjanie gustom gawiedzi i czytelnikom brukowców zaprowadzi świat artystyczny w ślepy zaułek.
|